Recenzja gry Aion: skrzydlaci Daeva czuwają nad Atreią. Intuicyjna rozgrywka, genialna fabuła i piękna grafika. Na to MMORPG powinniśmy zwrócić uwagę, choć nie jest to tytuł idealny. Zapraszamy do naszej recenzji.

Recenzja gry Aion: skrzydlaci Daeva czuwają nad Atreią



Aion: The Tower of Eternity to w pełni darmowa (oczywiście z mikropłatnościami już w środku rozgrywki) gra z gatunku MMORPG wydana przez koreańską firmę NCsoft (serwery europejskie wykupił Gameforge AG, niemiecki producent i wydawca gier komputerowych). Wymienienie wśród największych zalet tej gry grafiki zakrawałoby o ignorancję, bo przecież wszyscy fani tego typu gier wiedzą, że nie wygląd jest w rozgrywce najważniejszy. Nie da się jednak ukryć, że w pięknym świecie Aiona bardzo łatwo się zatracić. Niezależnie od tego, po czyjej stronie wielkiej bitwy staniemy.



Fabuła gry wciąga niczym bardzo dobry film fantasy
Mocnym, moim zdaniem najmocniejszym, atutem Aiona jest fabuła. Zabawa rozgrywa się w świecie zwanym Atreią. Świecie, który u zarania dziejów stworzył bóg Aion - stąd nazwa gry. Niestety, stworzenie przez Aiona dwóch ras żyjących na ziemi - nie tylko ludzi, ale i potwornych drakanów, którzy mieli strzec pokoju na świecie - nie wyszło mu na dobre. Drakany szybko opanowała bowiem żądza władzy, która z dnia na dzień coraz bardziej rosła w siłę. W końcu przeobrazili się oni w smoczych lordów, nazywając się Balaurami i postanowili zaatakować ludzi.

Do walki z potworami stanęło dwunastu wojowników Empyrean, których bóg Aion przeciwstawił Balaurom. Żołnierzami zostali też niektórzy ludzie, którzy dostąpili zaszczytu stania się Daeva (to właśnie jednym z Daeva mamy okazję grać), czyli skrzydlatymi wojownikami o różnorakich, wybranych przez nas umiejętnościach. Wojna trwała, aż w końcu podczas jednego z najbardziej nagromadzonych ataków Wieża Wieczności, strzegąca pokoju na świecie stworzonym przez Aiona, rozpadła się, rozdzierając Atreię w pół.

To wydarzenie podzieliło również społeczeństwo. Część przeszła na jasną, górną część świata Elysea, a reszta pozostała w mrocznych dolinach Asmodae. Życie ludzi z jasnej strony pozostało w dużej mierze niezmienne, ale zamieszkiwanie ciemnych zakamarków świata zmieniło Asmodianów, których skóra pociemniała, u dłoni i stóp pojawiły się pazury, a oczy zabłysnęły czerwienią, umożliwiając im widzenie w ciemności. Elyosi rozpoczęli życie w Sanctum, a Asmodianie - w mieście Pandaemonium.

Myślę, że tyle historii wystarczy, choć fabuła Aiona jest o wiele bardziej rozbudowana. Starałem się nie zdradzić zbyt wiele, by nie zabierać Wam przyjemności z rozgrywki i odkrywania fabuły na własnej skórze. Warto jedynie nadmienić, że podzielenie Atrei i społeczeństwa ma swoje skutki w samym typie rozgrywki. Asmodianie nie mogą grać wspólnie z Elyosami i na odwrót. Mało tego, między tymi rasami rozbrzmiewa wojna, w której możemy jako gracze brać udział, o czym napiszę nieco później. Trzecim pionkiem w wojnie są Balaurowie, którzy nie zostali do końca unicestwieni. Nimi grać nie możemy, ale nieraz stajemy z nimi w szranki.

Tym, co osobiście tak długo utrzymuje mnie przy graniu w Aiona do tej pory jest właśnie wciągająca i nieoczywista historia. Zabiegi twórców gry, pokazujące, że coś na pierwszy rzut oka jasnego może z biegiem czasu okazać się sprawą bardziej skomplikowaną, świetnie się tutaj sprawdzają. To sprawia, że w Aiona chce się grać i poznawać świat pełen tajemnic, włącznie ze wszystkimi zwrotami akcji, jakie w ramach gry dla nas przygotowano.



Stajemy przed trudnym wyborem już na samym początku gry
Każdy wielbiciel gier online typu MMORPG wie doskonale, że przed jednym z najtrudniejszych wyborów w grze stajemy już na samym jej początku. W Aionie nie jest inaczej. Musimy bowiem wybrać, po czyjej stronie staniemy: chcemy grać w jasnej części świata Elysea czy w mrocznych czeluściach Asmodae? Co istotne, wybór jednej rasy uniemożliwia nam stworzenie kolejnych postaci, na tym samym koncie, w rasie drugiej. Wydaje mi się, że taka blokada jest ciekawym zabiegiem, który sprawia, że musimy opowiedzieć się wyłącznie po jednej stronie konfliktu, a nie lawirować między nimi, jak często bywa w grach MMORPG.

Gdyby nie fakt, że do gry po latach przerwy wciągnęła mnie koleżanka poznana na studiach, zapewne sam wybrałbym Elyosów. Zważywszy jednak na to, że chciałem grać z Natalią i jej ekipą, wybrałem Asmodianów. W innym przypadku bylibyśmy śmiertelnymi wrogami. Tak naprawdę wybranie rasy nie zmienia jednak naszego głównego celu gry, ale powoduje, że historia, jej ton oraz krajobrazy są inne. No i zmieniają się też możliwości współpracy z konkretnymi graczami.

Po tym, jak już wybierzemy rasę, odsłaniają nam się możliwości wyboru klasy, którą chcemy grać. Najpierw wybieramy spośród sześciu możliwości: wojownik, mag, zwiadowca, inżynier, artysta lub kapłan. Po osiągnięciu w grze dziewiątego poziomu, odsłania nam się możliwość wybrania specjalizacji. W zależności od klasy, jest ona oczywiście inna. Wojownik może zostać gladiatorem lub templariuszem, mag czarodziejem lub zaklinaczem, zwiadowca assasynem lub łowcą (łucznikiem), a inżynier strzelcem lub „eter-techem" (specjalista od technologii), a kapłan - klerykiem lub kantorem. Artyści wyboru specjalnego nie mają: zostają bardami.

Każda klasa ma swoje plusy i minusy, każda posługuje się innym typem broni. Wojownik jest zatem - zaskoczenia nie ma - tankiem i ma dużo HP. Mag ma największy damage spośród klas, ale gdy przeciwnik się do nas zbliży, łatwo będzie mu nas wykończyć, bo mamy słabą obronę. Łowca z kolei działa w mroku, posługuje się truciznami i jest bardzo szybki. Kapłani leczą i są niezbędnym wsparciem w grupie, podobnie jak bardowie, którzy dodatkowo mogą zadawać spore obrażenia. Inżynier ma pomagające mu maszyny i zadaje dużo obrażeń.

To bardzo powierzchowny opis, każdą klasę poznaje się tak naprawdę w trakcie rozgrywki i to, którą wybierzemy zależy od naszych osobistych preferencji. Ja zaczynałem jako kapłan, sporo grałem także łowcą, a skończyłem na assasynie. Aktualnie to nim najlepiej mi się gra. Prawda jest taka - dzięki wielkie twórcom gry za to - że klasy są dobrze zbalansowane, więc każdy będzie czuł się potrzebny w grupie. Wszystkie profesje, niezależnie od wyboru, umożliwiają także sprawną grę w pojedynkę, dlatego nie musimy się martwić, że bez ekipy będziemy bezradni. Choć, jak wiadomo, sojusznicy w grach MMORPG to podstawa.

Ostatnią opcją wyboru, przed jaką stajemy, jest wygląd. Tutaj opcji jest naprawdę sporo: wybieramy płeć, mamy mnóstwo opcji zmiany fryzur, oczu, ich kolorów, ale też wzrostu, wagi, parametrów poszczególnych części ciała, makijażu, blizn, tatuaży. Każdą postać stworzymy dokładnie tak, jak chcemy, żeby wyglądała.



Sama rozgrywka jest intuicyjna i przyjemna. Ale nie brakuje minusów
Gdy już stworzymy swoją wymarzoną postać, wybierzemy dla niej nick oraz ton głosu, jakim ma się posługiwać, wchodzimy do gry. Co istotne, posiada ona wersję w pełni spolszczoną. Usłyszymy więc dialogi z polskim dubbingiem, zlecone nam misje także są po polsku. Są minusy i plusy takiego zabiegu: z jednej strony dubbing jest na wysokim poziomie i nie musimy się martwić, że będzie nas irytował. Z drugiej jednak zdarzają się spore wpadki. Ja zauważyłem na przykład, że przez połowę gry wszyscy NPC mówią na nas „dejwa" (ang. Daeva), ale po osiągnięciu określonego poziomu nagle zaczynają mówić „dewa". Mimo że w wersji angielskiej nazwa pozostaje taka sama. Niby szczegół, ale przykuwa uwagę i wprawia w konsternację.

Sama rozgrywka jest bardzo intuicyjna. Ciekawym rozwiązaniem jest łańcuchowe łączenie umiejętności specjalnych, których możemy używać tylko w konkretnej kolejności, a każdy kolejny atak jest zazwyczaj jeszcze silniejszy i zadaje więcej obrażeń. Ponadto wykonujemy misje główne, fabularne, które często przyozdobione są różnymi filmowymi przerywnikami, przez co możemy poczuć się jak w bardzo dobrej grze single player lub na filmie fantasy, choć wciąż jest to gra online. To właśnie podczas takich przerywników poznajemy historię fabularną Aiona, niezwykle ciekawie przedstawioną.

Oprócz głównych misji, mamy też misje poboczne - zbieramy ekwipunek, doświadczenie, zdobywamy kolejne poziomy. Na dziewiątym levelu, jak już wspominałem, wybieramy specjalizację. Otrzymujemy wówczas również możliwość latania. Wygląd naszych skrzydeł i to, co nam umożliwiają, zależy od ich rodzaju. Te z kolei możemy kupić lub zdobywać wraz z wykonywaniem misji.

Co ważne, aktualnie w grze trwa bonusowe wręczanie ekwipunku na konkretnych poziomach. Pierwszy set dostajemy po wykonaniu misji na specjalizację i wystarcza on nam spokojnie do 55 poziomu, kiedy dostajemy kolejny set. Rozwiązanie proste, ale odbiera nieco przyjemność z grania i szukaniu nowego uzbrojenia, skoro dostaliśmy już jedno z najlepszych. Na szczęście później się to zmienia i znów musimy się starać o to, by zdobyć dobry ekwipunek.

Oprócz zwiedzania świata i wykonywania misji, po zostaniu ArcyDaeva (misja na levelu 65) możemy brać także udział w wielkich bitwach z rasą przeciwną. Mamy wojenne rajdy, w których udział biorą dziesiątki graczy, ale także instancje czy misje z ogromnymi bossami, którym nie dalibyśmy rady sami, więc musimy zbierać ekipę do pomocy. W Aionie tak naprawdę na nudę narzekać nie można, bo gra oferuje nam sporo różnych możliwości. Możemy na przykład poczekać, aż w naszym świecie otworzy się szczelina, która pozwoli nam wtargnąć do świata przeciwnej rasy i tam toczyć bitwy z ich przedstawicielami, którymi kierują inni gracze.

Zdarzają się niekiedy w grze bugi i problemy, choćby z poruszaniem się, kiedy niewidzialna ściana blokuje nam ruch. Na szczęście twórcy wymyślili specjalną komendę, która wyswobadza gracza, gdy ten ugrzęźnie w jakimś miejscu i nie może z niego wyjść. Do tego mamy dosyć neutralną ścieżkę dźwiękową, która w grze nie przeszkadza (co nie jest oczywistością), ale czasem jest wręcz niezauważalna (z drobnymi wyjątkami na niektórych mapach, gdzie muzyka daje radę). Niektórym może to przeszkadzać, innym wręcz przeciwnie. W każdym razie, puszczenie własnej muzyki w tle na pewno nie będzie kolidować z tym, co słyszymy w Aionie, chyba że bardzo zależy nam na przykład na wsłuchiwaniu się w dialogi lub odgłosy walki.



Podsumowanie: Aion to świetna, choć nieidealna gra
Aion jest grą, o której mógłbym pisać przez wiele stron, a wciąż miałbym niedosyt, bo chciałbym przedstawić Wam jak najwięcej. Nie zmienia to oczywiście faktu, że choć twór NCsoft cieszy się dużą popularnością, to nie jest jednak tworem idealnym. Spora ilość bugów sprawia bowiem, że serwery często padają (PS. są dwa polskie serwery pełne Polaków, łatwo je odnaleźć - są podpisane hasłem PL) i trzeba czekać, aż firma je naprawi. Na szczęście z komunikacją u niej dobrze, na oficjalnym Facebooku czy Twitterze na bieżąco podawane są informacje dotyczące patchów czy przerw w działaniu gry.

Aby zagrać w Aiona niepotrzebny jest nam jakiś nadzwyczajny supersprzęt, bo nawet na słabszych komputerach w grę zagramy, choć będziemy musieli zmniejszyć ustawienia graficzne do minimum. Gra sama w sobie sporo jednak waży, więc warto zarezerwować sobie na nią dużo miejsca w systemie.

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty gry, wydaje mi się, że to dobra pozycja dla każdego, nawet bardzo wytrawnego fana MMORPG. Łączy w sobie dobrą rozgrywkę, świetną fabułę, piękna grafikę i mnóstwo możliwości, jakie czekają na gracza. Mimo tego, że gra istnieje od lat (została zapowiedziana w maju 2006 roku na wystawie E3 Expo po raz pierwszy), to wciąż ma wiele do zaoferowania i tę ofertę stale poszerza. To jest jej duży plus. Bardzo ją każdemu polecam.

Plusy:


+ Świetna, nieoczywista fabuła
+ Piękna grafika
+ Intuicyjna rozgrywka
+ Sporo możliwości dla graczy
+ Wielkie wojny pomiędzy rasami
+ Możliwość latania
+ Szeroki wybór zbalansowanych klas i specjalizacji
+ Stosunkowo niskie wymagania sprzętowe

Minusy:


- Sporo bugów, w tym tych z poruszaniem się
- Muzyka, która niby nie przeszkadza, ale nie zauważylibyśmy jej zniknięcia
- Długo trwające prace techniczne nad serwerami i związane z tym wyłączanie gry

Ocena końcowa: 8/10



--------------------------------------------------

Jeśli masz jakąś grę, w którą grasz i uważasz, że jest to gra warta zauważenia lub po prostu chciałbyś, bym przyjrzał się jakiemuś tytułowi (niezależnie od tego, jakiego to typu gra i czy jest ona na telefon, komputer lub konsolę) - daj znać. Napisz do mnie wiadomość na maila: b.wojsa@dz.com.pl. W miarę możliwości przetestuję każdy tytuł i napiszę o swoich wrażeniach na łamach Dziennika Zachodniego.

Liczę na dobrą współpracę!

Bartosz Wojsa
Dziennikarz DZ

Rozrywka

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!